Archiwa tagu: podróże

PODSUMOWANIE LIPCA 2021

Od dawna marzę o tym, aby mieszkać nad morzem. Na razie się nie udało, ale jeśli tylko mam okazję, to chętnie spędzam czas na wybrzeżu. Tym razem, jako że lipiec to czas wakacji i odwiedziła nas rodzina, wszyscy razem polecieliśmy nad Ocean Spokojny do Los Cabos. Oficjalna nazwa to Cabo San Lucas, albowiem miasto leży na krańcu Półwyspu Kalifornijskiego, a w pobliżu znajduje się Przylądek Świętego Łukasza. Dużo słońca, cudowne widoki, bardzo mili ludzie i pyszne jedzenie, to wszystko można znaleźć właśnie w tym miejscu. Uwielbiam świeże ryby i owoce morza, więc dla mnie to prawdziwa gratka. Na pierwszym zdjęciu przepyszna ośmiornica, a na ostatnim cudowne ceviche, czyli świeże ryby i owoce morza marynowane w soku z limonki 🙂

PODSUMOWANIE CZERWCA 2021

Ostatni miesiąc spędziłam bardzo przyjemnie prawie w całości w Polsce. Udało mi się spotkać z rodziną i przyjaciółmi, załatwić kilka spraw urzędowych, a nawet zaszczepić się. Po zimnym maju, czerwiec okazał się bardzo słoneczny i gorący. Mnie taka pogoda bardzo odpowiada.

PODSUMOWANIE MAJA 2021

Maj upłynął mi błyskawicznie. Pierwsza część to głównie przygotowania do podróży do Polski, w której spędziłam koniec miesiąca. Ze względu na epidemię, konieczne jest posiadanie negatywnego testu PCR wykonanego nie wcześniej, niż 72 godziny. W Meksyku test wykonuje się poprzez pobranie wymazu z gardła i nosa, co nie jest przyjemne. Tak jak zwykle przesiadkę miałam na moim ulubionym lotnisku w Amsterdamie. Pomimo kilku godzin oczekiwania nie nudziłam się, bo lotnisko jest bardzo duże, wygodne, z ciekawymi sklepami 🙂

PODSUMOWANIE MARCA 2021

Rok temu w podsumowaniu marca 2020 pierwszy raz pisałam o pandemii i aż trudno uwierzyć, że sytuacja niewiele się zmieniła. Oczywiście od tego czasu wszyscy już oswoili się z sytuacją, ale chyba nikt nie przewidział, że wirus tak długo będzie obecny w naszym życiu.
Marzec minął mi szybko i raczej spokojnie. W Meksyku

PODSUMOWANIE LUTEGO 2021

Luty, czyli najkrótszy miesiąc w roku, więc podsumowanie też nie będzie długie. Właściwie mogę powiedzieć, że ten miesiąc minął mi błyskawicznie. Wiem, że wszyscy wyczekują wiosny, ale w Meksyku nie ma pór roku takich jak w Europie, zima nie różni się bardzo od wiosny, może tylko pojawia się trochę deszcze, w przeciwieństwie do zimy, która jest sucha. Słońca i błękitnego nieba nie brakuje przez cały rok 🙂

PODSUMOWANIE GRUDNIA 2020

Podsumowanie grudnia 2020, to oczywiście pożegnanie z rokiem 2020. Podejrzewam, że tak jak ja, chcieliście, żeby rok 2020 się już skończył i zaczął Nowy Rok, który mam nadzieję, że będzie lepszy. Wolę patrzeć w przyszłość, niż rozpamiętywać to co za nami, ale nie da się ukryć, że stary rok był trudny i wszyscy mieli go dosyć.
Grudzień to na szczęście miesiąc, który zawsze mija mi w szaleńczym tempie ze względu na świąteczne przygotowania.

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA 2020

Od połowy października widać w Meksyku zbliżające się Święto Zmarłych “Dia de los Muertos”. Nie tylko w sklepach, ale też na ulicach, ogrodzeniach i bramach pojawiły się charakterystyczne ozdoby w kształcie czaszek, duszków czy dyni, a także kwiaty, najczęściej aksamitki. To święto nie jest tak skomercjalizowane, jak amerykańskie “halloween”, o czym świadczy najlepiej fakt, że meksykańskie obchody święta Zmarłych zostały wpisane w 2003 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA 2020

Lato się skończyło, przynajmniej to kalendarzowe. W Meksyku nie widać tak dużej różnicy pomiędzy latem i jesienią, jak w Europie. Nadal się ciepło i bardzo słonecznie, chociaż w nocy temperatura w październiku potrafi spaść do 10 stopni. W każdym razie nadal cieszę się błękitnym niebem i słońcem. We wrześniu kilka razy wybrałam się na zakupy do dużego centrum handlowego, gdzie udało mi się kupić kilka fajnych rzeczy dla siebie i kilka do kuchni. Z nowości kulinarnych, chciałabym podzielić się z Wami dwoma ciekawostkami

PODSUMOWANIE SIERPNIA 2020 I 6 URODZINY BLOGA

Sierpień upłynął mi bardzo spokojnie. Właściwie pozwoliłam sobie na odpoczynek i błogie lenistwo. To nie znaczy, że leżałam brzuchem do góry, uczyłam się hiszpańskiego, gotowałam, blogowałam i zastanawiałam nad pewnym projektem, ale na razie jeszcze za wcześnie, żeby o tym pisać 🙂 Bardzo lubiłam też spacery w centrum miasta, które ze względu na epidemię jest trochę opustoszałe, uliczki do tej pory zazwyczaj zatłoczone, teraz pozostają prawie puste.