PODSUMOWANIE LUTEGO 2020


Trudno mi uwierzyć, że już początek marca, a dopiero witaliśmy Nowy Rok. Luty to najkrótszy miesiąc w roku i rzeczywiście minął mi ekspresowo. Co prawda nie był tak intensywny, jak styczeń, ale udało mi się wyjechać na kilka dni do stolicy Meksyku, czyli Ciudad de Mexico, jak tu nazywają to miasto. Chociaż w Meksyku mieszkam od lipca 2019 r., to w stolicy byłam pierwszy raz.

Mexico city, to prawdziwe monstrum, gdzie mieszka ponad 8 mln mieszkańców, natomiast obszar metropolitarny zamieszkuje ponad 22 mln osób i jest uznawany za czwarty pod tym względem po Tokio, Seulu i Dżakarcie na świecie. Legenda głosi, że Aztekowie przybyli do rejonu Doliny Meksykańskiej w XIII w. i założyli miasto Tenochtitlán („Miejsce Najwyższego Kapłana Tenocha”). Miejsce zostało wskazane przez boga Huitzilopochtli. Wyspa, na której Aztekowie wznieśli swoją stolicę stała się centrum współczesnego Meksyku. Rejon ten nosi nazwę Zócalo (wcześniej znany jako Plaza Mayor, teraz jest to Plaza de la Constitución). Możecie kojarzyć to miejsce z filmu “Spectre”, gdzie na początku James Bond walczy z przeciwnikiem w śmigłowcu nad placem Zocalo. My byliśmy tu akurat, gdy odbywał się jakiś koncert i był spory tłum ludzi.


Tak jak się spodziewałam to miasto pełne kontrastów, z jednej strony starówka z małymi sklepikami, obnośnymi handlarzami, kramami z jedzeniem ulicznym, czyścicielami butów, figurkami religijnymi, a z drugiej nowoczesne biurowce, markowe sklepy, eleganckie restauracje. W centrum miasta panuje ogromny hałas, tłok, kilometrowe korki, w środku dnia trudno się poruszać zarówno pieszo, jak i samochodem. Czasami trudno zrobić zdjęcie, bo ciągle ktoś pojawia się w kadrze.



Większość czasu spędziliśmy spacerując i zwiedzając muzea. Podobno jest to miasto z największą liczbą muzeów zaraz po Londynie. Bardzo podobało nam się Muzeum Antropologiczne z bogatą kolekcją zbiorów z czasów prekolumbijskich. Na dziedzińcu budynku znajduje się niezwykle ciekawa fontanna.

W muzeum Sztuk Pięknych (Bellas Artes) można oglądać znane murale wykonane przez Diego Riverę (męża Fridy Kahlo), co prawda obecnie trochę się zestarzały, szczególnie Jego fascynacja komunizmem. Niedaleko od muzeum warto wjechać na 37 piętro budynku Giratorio WTC, skąd rozciąga się wspaniały widok na całe miasto.

Oczywiście nie mogło zabraknąć w czasie naszego pobytu wrażeń kulinarnych. Na straganach z jedzeniem bardzo spodobało mi się mango na patyku, a w restauracji deser zabajone podany w stylu wielkanocnym, czyli jako jajko w gnieździe z waty cukrowej 🙂


Na pewno chciałabym jeszcze wrócić do stolicy Meksyku, bo pozostało jeszcze dużo ciekawych miejsc do odwiedzenia, w tym muzeum Fridy Kahlo.

W lutym udało mi się przeczytać dwie książki, które mogę Wam polecić, zupełnie różne, ale obie ciekawe: “3 sekundy” – thriller uznany przez Szwedzką Akademię Literatury za najlepszą powieść roku – trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i “Maryla z Zielonego Wzgórza” – niezwykła, płynąca prosto z serca powieść dla miłośniczek serii Ania z Zielonego Wzgórza, w której Sarah McCoy opowiada o losach mieszkańców Wyspy Świętego Edwarda w okresie, zanim przybyła tam Ania.

A jak Wam minął luty, mam nadzieję, że fajnie 🙂

25 odpowiedzi do “PODSUMOWANIE LUTEGO 2020”

  1. Nareszcie trafiłam do ciebie, jakoś ostatnio nie zauważyłam tego linku ;).
    Dziękuję za odwiedziny :).

    Co do tej cudownej wycieczki, to zazdroszczę. Przepiękne widoki, architektura.
    Pozdrawiam serdecznie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.