PODSUMOWANIE MARCA 2020


To podsumowanie miesiąca będzie raczej krótkie. Pierwsze dwa dni marca to wypad w tropiki do Playa del Carmen. Teraz patrząc na zdjęcia mam wrażenie, że to było dawno temu, biorąc pod uwagę obecną sytuację i ograniczenia w podróżowaniu.

Z uwagi na epidemię koronawirusa, tak jak większość z nas spędziłam dużo czasu w domu. Przede wszystkim gotując, czytając książki, oglądając filmy, ucząc się hiszpańskiego, a także wirtualnie spacerując po muzeach i kontaktując się z rodziną i przyjaciółmi za pośrednictwem różnych komunikatorów, ciesząc się, że taka możliwość istnieje. Przed wyjazdem z Meksyku udało mi się wreszcie stworzyć kącik do pracy. Na razie oczywiście nie wiem, kiedy znowu będę mogła z niego korzystać.

Do Polski przyleciałam zaraz przed zamknięciem granic i nie spodziewałam się, że epidemia rozwinie się tak szybko i czekają nas niezwykłe zmiany stylu życia. Staram się mimo wszystko patrzeć optymistycznie w przyszłość, ale widzieć też sytuację obecną. Świat się zatrzymał, a my mamy możliwość docenienia drobnych spraw na jakie normalnie nie zwracamy uwagi, takie jak spacer z rodziną, spotkanie z przyjaciółmi, wyjście do kina. Jednak przymusowy pobyt w domu można wykorzystać do nadrobienia różnych rzeczy, np. nauki języków, czytania, zrobienia porządków odkładanych z tygodnia na tydzień, itp. spraw. Mnie udało się przeczytać w marcu kilka książek, z których wybrałam trzy najciekawsze:

1. “Jedyna w swoim rodzaju” – to powieść znanej meksykańskiej pisarki polskiego pochodzenia Eleny Poniatowskiej. Przyznam się, że wcześniej o Niej nie słyszałam, a to bardzo ciekawa postać. Jej ojciec to praprawnuk Stanisława Poniatowskiego, bratanka króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tłem dla historii opowiadanych przez autorkę najczęściej jest Meksyk oraz jego kultura i sztuka. W swojej twórczości Poniatowska często porusza tematy społeczne i polityczne, opowiada historie ludzi ubogich, odmiennych, zapomnianych i zepchniętych na margines. Szczególne ważna jest dla niej postać kobiety i jej rola w społeczeństwie. Powieść “Jedyna w swoim rodzaju”, opowiada o Marii Gwadelupe Marin, muzie i legendarnej żonie, wspaniałej kucharce, porywczej matce i babce, przejmującej wdowie. Była wyjątkową postacią i świadkiem życia ludzi, którzy nadali kształt sztuce meksykańskiej XX wieku. Żona malarza Diego Rivery, a potem poety i krytyka Jorge Cuesty. Lupe Marín obserwowała nie tylko twórcze zmagania swoich mężów, lecz także innych artystów, takich jak Frida Kahlo, Rafael Coronel, Xavier Villaurrutia i Juan Soriano.

2. “3 minuty” – to kontynuacja bestselleru “3 sekundy”, czyli dalszych losów agenta, który w Szwecji pracował jako informator policji i zajmował się infiltrowaniem zorganizowanych grup przestępczych. Został zdekonspirowany w jednym z zakładów karnych i porzucony przez tych, na zlecenie których działał. Potrzebne mu były trzy sekundy, żeby przeżyć. Trzy lata później Piet Hoffmann wciąż ucieka, pod fałszywym nazwiskiem wyemigrował do narkotykowej stolicy Kolumbii, tam został członkiem mafii kokainowej i infiltruje kartel, jednak znowu musi walczyć o życie.

3. “Była sobie rzeka” – to urzekająca, wielowymiarowa, pełna zagadek powieść, przesycona tajemniczością i romantyzmem. Przypomina misternie tkany gobelin, splatający folklor, naukę, magię i mit. Książka uhonorowana nagrodą HWA Gold Crown Award dla najlepszej powieści historycznej 2019 roku, przyznawaną przez brytyjskie stowarzyszenie autorów książek historycznych (Historical Writers’ Association).

Z obejrzanych filmów mogę polecić dwa, oba nominowane do Oscara:

1. “Boże ciało” – film Jana Komasy, bardzo mocny, ze świetnym scenariuszem i wspaniałymi rolami. Opowiada historię dwudziestoletniego Daniela, który zostaje warunkowo zwolniony z poprawczaka. Wyjeżdża na drugi koniec Polski, żeby pracować w stolarni, ale zamiast tego zaczyna udawać księdza. Daniel nie nadaje się na księdza, ale próbuje odgrywać swoją rolę, zasady posługi traktując jak niezobowiązujące wskazówki. Jednak na zapadłej wiosce, budzącej się i zasypiającej do rytmu kościelnych dzwonów, pogrążonej w żałobie po tragicznej śmierci siedmiu osób, staje się przewodnikiem, na którego zagubione owieczki zasłużyły. Dzięki Jego nieszablonowym metodom dochodzi do swoistego pojednania pomiędzy mieszkańcami. Nie jest to film łatwy, ale na pewno warto go obejrzeć.

2. “Jojo Rabbit” – film Taika Waititi, w którym na Holokaust i wojnę patrzymy oczami 10-letniego Johannesa Betzlera. Wraz z matką Rosie mieszka w małym niemieckim miasteczku, z dumą nosi mundurek Hitlerjugend, a jego niewidzialnym kumplem jest sam Führer, a jednak trudno nazwać go nazistą. Wyjazd na obóz młodzieżówki NSDAP traktuje jako klawą chłopacką przygodę, z kolei w Żydach widzi wyłącznie mityczne, obdarzone magicznymi zdolnościami stwory z propagandowych broszur. Zauroczenie nazistowskim światopoglądem w przypadku Jojo wydaje się pokłosiem samotności: tęsknoty za przebywającym na froncie ojcem, żałoby po stracie starszej siostry, niedoboru prawdziwych przyjaciół. Szansa na odtrucie pojawi się w momencie, gdy chłopiec odkryje, że w jego domu matka pomaga ukrywać się żydowskiej nastolatce. To jeden z najciekawszych filmów ostatniego roku, z początku wydaje się komedią, ale wcale tak nie jest, to bardziej komediodramat ze wspaniałymi kreacjami aktorskimi.

A jak Wam minął marzec, jak radzicie sobie w czasie epidemii? Mam nadzieję, że niedługo uda się pokonać wirusa i będziemy mogli wrócić do normalności 🙂

31 odpowiedzi do “PODSUMOWANIE MARCA 2020”

  1. Bardzo trudny mamy czas, musimy przetrwać go jak najlepiej, z dobrymi myślami i nadzieją, że wszystko co złe szybko się skończy i będzie już tylko dobrze .
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

  2. Udało Ci się w ostatnim możliwym momencie jeszcze popodróżować 🙂 Ja też teraz oglądam sporo filmow i świetnie, że uczysz się hiszpańskiego 🙂

  3. O rany, to Was koronawirus zaskoczył;/ Przyznam, że u mnie marzec też w domu, nadrabiam zaległości czytelnicze i serialowe. Jak się nie ma co się lubi, to trzeba polubić to co się ma. I być wdzięcznym za to, że jest się zdrowym…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  4. Też sporo zaległości książkowych i filmowych ostatnio nadrobiłam. Staram się myśleć pozytywnie, ale prawda jest taka, że nawet jeśli z tego wyjdziemy, to czeka nas recesja i ogromny kryzys ekonomiczny:/

  5. Też udało mi się przeczytać jakieś książki, choć przyznam się, że trudno mi się na nich skupić. Poszukam tej “Rzeki”, zapowiada się obiecująco;) Jak na razie mam tyle zajęć codziennie, że kładę się spać autentycznie zmęczona. Też z utęsknieniem czekam powrotu do normalności i zastanawiam się, jak ta normalność będzie wyglądała. Pozdrawiam Cię serdecznie

  6. “Boże Ciało” oglądałam w kinie i bardzo mi się podobał ten film. Ciekawe książki przeczytałaś, ja mam w planach sięgnąć po powieść “Była sobie rzeka”, jestem jej bardzo ciekawa. 😉

  7. Dobrze, że zdążyłaś wrócić 🙂 myślę, że wiele osób musiało znacznie przeorganizować swoje życie by dostosować się do panującej sytuacji 😉

  8. U mnie nie ma wielkich zmian, najbardziej brakuje mi podróży, naszych wycieczek i spacerów – mimo, że jeszcze dwa tygodnie temu odwiedziliśmy nadmorską miejscowość. Mam nadzieję, że do lata uda się nam ludziom zwalczyć pandemię na świecie. Życzę zdrowia i pozdrawiam ciepło.

Pozostaw odpowiedź Iwetta Żelaznowska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.