PODSUMOWANIE STYCZNIA 2020


W nowym roku chciałabym urozmaicić bloga i dodać nowe wpisy podsumowujące kolejne miesiące. Ciekawa jestem, czy podoba Wam się ten pomysł? Styczeń był dla mnie bardzo intensywny. Nowy rok przywitałam w Chicago, w Sylwestra oczywiście oglądają pokaz sztucznych ogni, a kolejnych kilka dni zwiedzając to ciekawe miasto. W centrum zachwycił mnie Millenium Park ze słynnym Cloud Gate (zwanym też fasolką). W parku znajduje się też fantastyczne muzeum historii naturalnej (Field Museum). Miasto na pewno w lecie ma więcej uroku, niż w zimie, ale ogólnie był to bardzo fajnie spędzony czas. Udało mi się też kupić ładną sukienkę i baleriny, teraz tylko czekam na okazję, żeby się wystroić 🙂

Następnie spędziłam trochę czasu w Meksyku, od nowa aklimatyzując się w Queretaro i czekając na kolejną podróż, tym razem do Chile. Byłam już raz w tym kraju, ale większość czasu w Santiago, czyli stolicy. Tym razem udało mi się odwiedzić część północną i południową. W Chile fascynuje mnie różnorodność. Kraj ciągnie się na długości ponad 4 tys. km, co powoduje, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie, na północy pustynie, obserwatoria astronomiczne, na południu lodowce, mnóstwo malowniczych wysepek, piękne wybrzeże Oceanu, wysokie góry, zabytkowe miasta, pyszną i urozmaiconą kuchnię, smaczne wina i niezwykle ciekawą faunę i florę. Region północny (od granicy z Peru) charakteryzuje klimat zwrotnikowy wybitnie suchy. Na pustyni Atakama są miejsca, gdzie deszcz nie spadł od ponad 400 lat. Jedynym źródłem wody są tam mgły i rosy. W regionie środkowym panuje klimat podzwrotnikowy morski. Najcieplejszym miesiącem jest styczeń, najchłodniejszym lipiec. Na południu panuje klimat umiarkowany morski z bardzo częstymi opadami. Najdalej na południe wysunięte krańce Chile znajdują się w strefie klimatu subpolarnego.

Na północ z Santiago jechaliśmy samochodem przez obszary pustynne, gdzie pomimo suchego klimatu można spotkać charakterystyczne dla tego obszaru zwierzęta, jak guanako (kuzyn lamy i wielbłąda), liski pustynne.

Naszym celem było dotarcie do wybrzeża w okolicy wioski Punta Choros, skąd popłynęliśmy łodzią do najbliższej wyspy, gdzie można oglądać lwy morskie, wieloryby, pingwiny Humboldta i ptaki (oczywiście nie zawsze się to udaje). Widzieliśmy wieloryby, ale niestety nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia 🙂

Na wybrzeżu wszędzie można zjeść świeże i pyszne ryby i owoce morza (Mariscos), ja mogłabym je jeść na okrągło. Bardzo popularna jest też chilijska zupa rybna z węgorza morskiego (Caldillo de congrio), to bardzo smaczna ryba i nie ma nic wspólnego ze słodkowodnym węgorzem. To była ulubiona zupa chilijskiego poety, laureata nagrody Nobla Pabla Nerudy, nawet napisał wiersz na ten temat. Bardzo smakowała mi też pasta ze świeżej kukurydzy gotowana w liściach kukurydzy (Humita) 🙂

Następne dni spędziliśmy na południu Chile w Patagonii i ten rejon mnie po prostu oczarował. Piękne widoki, dzika przyroda, góry, rzeki, jeziora, lodowce, zwierzęta, już teraz marzę o tym, aby tam jeszcze raz pojechać 🙂 Z Santiago polecieliśmy samolotem do miasta Punta Arenas, skąd popłynęliśmy katamaranem na maleńką wyspę Magdalena, położoną w Cieśninie Magellana, gdzie znajduje się rezerwat zamieszkiwany przez pingwiny Magellana. W tym miejscu można je obserwować w ich naturalnym środowisku. Niezwykłe przeżycie widzieć te urocze zwierzęta z bliska (można podejść do nich na odległość 2 m).

Następnie pojechaliśmy do parku narodowego Torres del Paine, to masyw górski, nazwany tak od szczytów w kształcie wież i niebieskiego koloru, jaki góry często przybierają (paine w języku rdzennych mieszkańców oznacza niebieski kolor). Wokół gór przepływa wiele rzek wpadających do pięknych jezior. W tym miejscu znajduje się też tzw. pole lodowców, jednym z nich jest lodowiec Grey, sięgający do jeziora Grey. Podobno trzeba mieć szczęście, żeby zobaczyć oderwane kawałki lodowca pływające po jeziorze i nam to się udało 🙂 to był niesamowity widok, piękne błękitne góry lodowe na powierzchni wody 🙂

W Punta Arenas znajduje się pomnik Magellana, u stóp którego siedzi Indianin, aby wrócić do Patagonii trzeba pogłaskać go po stopie, ja mogłabym go nawet pocałować, żeby jeszcze raz przyjechać do Patagonii 🙂

27 odpowiedzi do “PODSUMOWANIE STYCZNIA 2020”

  1. Wpisy, które podsumowują jakieś etapy są naprawdę dobre. Czytelnik czasem wpada w takie miejsce i ma gotową odpowiedź kim jest twórca bloga 🙂 Piękna podróż <3 Dla mnie poza zasięgiem, ale mogę uszczknąć kawałeczek u Ciebie Magda 🙂 Pozdrowienia z Łańcuta, który wcale nie jest "lutowy". Basia

  2. Podróże są fajne! Mają mase wspomnień, jeszcze więcej zdjęć i ciekawe przygoty! I to wszystko można znaleźć własnie w tym podsumowaniu 🙂 pozdrawiam ciepło ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.