
Babeczki marchewkowe, puszyste, wilgotne, pachnące piernikowo, długo zachowują świeżość i są banalnie proste do zrobienia, nie trzeba nawet włączać miksera. Smakują nie tylko wielbicielom ciasta marchewkowego. Idealne na deser, śniadanie lub podwieczorek. Można je spakować do pracy albo do śniadaniówki dziecka do szkoły. Udekorowane bitą śmietaną lub kremem będą po prostu wyborne. Ja dodałam krem pistacjowy, ale czekoladowy lub chałwowy też się sprawdzi. Oczywiście posypane cukrem pudrem również są pyszne. Gorąco polecam 🙂
Przepis:
200 g marchewki (waga po obraniu)
200 g mąki pszennej tortowej
150 ml oleju
100 g drobnego cukru
2 jajka w temperaturze pokojowej
1, 5 łyżeczki przyprawy do piernika
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
Marchewkę ścieramy na tarce o średnich oczkach.
W jednaj misce mieszamy mąkę, sól, proszek do pieczenia, sodę, cukier i przyprawę do piernika.
W drugiej misce mieszamy energicznie rózgą jajka z olejem do mocnego spienienia.
Mokre składniki przelewamy do suchych, dodajemy startą marchewkę i mieszamy łyżką do połączenia składników.
Do foremek na muffinki wyłożonych papilotkami nakładamy ciasto do 3/4 wysokości.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i pieczemy przez około 30 – 35 minut (do suchego patyczka).
Wyjmujemy, odstawiamy do ostudzenia. Smacznego 🙂
Jeśli chcecie udekorować muffinki kremem pistacjowym, to zapraszam po przepis 🙂
Wyglądają super i lubię warzywa w wypiekach. Dzięki nim, ciasto jest przyjemnie wilgotne 🙂
Pyszności i ten krem! Super babeczki:)
Pyszne babeczki! Prezentują się wspaniale! 🧡🧡
Ja nie przepadam za ciastem marchewkowym
Cudne! Dawno nie robiłam ciasta marchewkowego…
WOW! Wyglądają świetnie. 🙂
Idealne na tę jesienną pluchę!
Uwielbiam ciasto i babeczki marchewkowe – pięknie się prezentują
Matko, chwile mnie u Ciebie nie było, a tu tyle pysznego czytania i oglądania! Takie babeczki piecze Zuzia, z przepisu z dopiskiem: „nie mieszać długo, bo wyjdą KROWIE PLACKI” :-DD Twoje są cudne i należycie wyrośnięte!
ulubione mojej córki mogłyby tylko takie dla niej istnieć
No proszę. Nie wpadłabym na taki przepis, ale brzmi pysznie 🙂